Księga gości zobacz | wpisz się

Dziewczyna o mnie
dodaj do ulubionych
{akcja}

Ulubieni


Kluby

Linki

Archwium 2005
styczeń (2)
kwiecień (2)
czerwiec (1)
lipiec (1)
wrzesień (1)
październik (1)
listopad (4)
grudzień (2)

2006
marzec (2)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (1)
sierpien (3)
wrzesień (3)
listopad (3)
grudzień (1)

2007
luty (1)
marzec (1)
kwiecień (2)
czerwiec (1)
sierpien (2)
wrzesień (3)
październik (3)
grudzień (2)

2008
styczeń (1)
marzec (3)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
listopad (1)

2009
styczeń (1)
kwiecień (1)
czerwiec (3)
wrzesień (1)

2010
luty (1)
październik (2)
listopad (2)

2011
styczeń (3)
marzec (1)
lipiec (1)



Szablon autorka: Selene
foto: Foto_decadent
tekst: Hey
więcej: Projektownia
„Powiedz mi ile mam lat, a powiem ci kim jesteś” ; >> wtorek, 4 stycznia 2005 21:23:40

Podobno kobieta, która przyzna się do swojego wieku, nie jest warta męskiej atencji, bo jest w stanie powiedzieć cokolwiek. Tyle słów mądrości. Bo właściwie jak to jest z tym wiekiem u kobiety? Niby z latami nabieramy doświadczenia życiowego, zawodowego, rodzinnego, emocjonalnego, seksualnego itd., czyli cech jak najbardziej pożądanych, a tak naprawdę staramy się to w wymyślny sposób ukryć. Jeśli mi nie wierzysz, to zapraszam do Twojej łazienki, młoda damo. Nieważne czy masz lat 25, czy 45, czy 60+, na półce znajdziesz ze cztery słoiki kremu do twarzy, tubkę kremu do rąk, do dekoltu, do ciała, nie wspomnę o peelingach, kremach pod oczy, fluidach, pudrach, wodzie termalnej, maseczkach, mleczkach, tonikach, żelach, balsamach, odżywkach i innych specyfikach, o których wolę nawet w tej chwili nie myśleć. Pewnie też zdarzyło się Tobie pomyśleć o małej korekcie swych wdzięków u profesjonalnego chirurga plastycznego, chociażby jakieś odsysanie tłuszczu, naciąganie skóry, mały lifting, powiększanie biustu, prostowanie nosa, usuwanie znamion i inne atrakcje tego pokroju. Oczywiście, myślałaś o tym, ostatecznie natura stworzyła Cię kobietą. Oznacza to, że wyposażyła Cię również w zespół napięcia przedmiesiączkowego, umiejętność rozmawiania o uczuciach, skłonność do wierzenia we wszystkie brednie, jakie padają z ust ukochanego mężczyzny i ciągłe poczucie nieodwracalności upływającego czasu. Osobiście wolałabym posiadać umiejętność czytania mapy i bezbłędnego odnajdywania się w terenie, może wtedy nie gubiłabym się tak w moim własnym życiu, ale niestety te cenne cechy przypadły w udziale mężczyznom.
Z powyższego wynika, że wiek dla kobiety ma istotne znaczenie, trudno go zakamuflować, a już zupełnie niemożliwe jest przy okazji nie popaść w śmieszność. Najwyższą szkołą jazdy jest jednak pogodzić się z upływającym czasem i godnie przyjmować kolejne zmiany w wizerunku jakby były prezentem od losu. Tak do końca to nie jestem pewna czy którejkolwiek pani się to udało...
Właściwie nie chodzi tyle o datę w metryce, co o owe przeterminowanie walorów estetycznych własnego ciała. Są kobiety, które do czterdziestki wyglądają na nastolatki, a potem do sześćdziesiątki to maksymalnie na 28 lat. Gratuluję i życzę powodzenia. Oczywiście również zazdroszczę po cichu. Ja należę do tych, które w wieku 18 lat wyglądały na 24. Mężczyznę (27 lat), który zasugerował mi ten fakt obłożyłam klątwą i omijam do dziś z daleka. W miarę upływu czasu cieszyłam się, że może dorosnę do wieku na jaki wyglądam. Tymczasem ostatnio dane mi było odbierać pocztę za moją matkę, musiałam udowodnić, że ja to ja i do tego jak najbardziej jestem spokrewniona z własną rodzicielką. Identyfikacji dokonałam za pomocą dowodu osobistego. Pan (na oko 35 lat) z takim pietyzmem studiował po kolei wszystkie strony dokumentu a potem moją osobę, że aż wpadłam w popłoch, że może za jakąś oszustkę mnie bierze, bo rzadko kto jest mnie w stanie rozpoznać na zdjęciu w dowodzie. Zapewniłam, że osoba na fotografii to jednak ja. Pan uśmiechnął się i powiedział, że to akurat widzi, natomiast sądził, że jestem starsza. Stwierdziłam, że już kiedyś słyszałam podobny komplement, ale mam nadzieję, że kiedyś wreszcie będę wyglądać na moja metrykę. Na co ten paskudnik odparł :”...czyli 35!” Nie dałam mu napiwku... Nawiasem mówiąc- brakuje mi do tej liczby jakieś 10 lat!
Innym razem zapukał do moich drzwi ochotnik z akcji charytatywnej na rzecz ciężko chorej dziewczynki, wdałam się z nim w pogawędkę aż z kuchni ciekawie wyjrzała wizytująca mnie ciotka. Od słowa do słowa przeszliśmy na tematy damsko-męskie, cioteczka, sama zamężna, postanowiła mnie wyswatać. Troszkę przerażona postanowiłam zażartować, że bycie „starą panną” ma swoje dobre strony, na co młodzieniec wyraźnie odparł, że woli kobiety dojrzałe. Nie bardzo chciałam uwierzyć w dzielącą nas różnicę wieku- chłopak wydawał mi się uroczym 26-28-latkiem, po dokładnym sprawdzeniu jego książeczki wojskowej z przerażeniem stwierdziłam, że po pierwsze ma 19 lat i po drugie, że odkrycie to nie wpłynęło na zmniejszenie jego atrakcyjności w moich oczach. Miała małoletnia bestia jakiś swój urok. Nauczona doświadczeniem lat minionych postanowiłam jednak nie korzystać z okazji, uprzejmie podziękowałam za miłą rozmowę, dorzuciłam się do skarbonki i zamknęłam drzwi za niezapisanym rozdziałem.
Powyższe sytuacje przeanalizowałam z zaprzyjaźnionym mężczyzną, którego opinie cenię, głównie ze względu na zdrowy rozsądek w nich zawarty. Otóż uświadomił mi on, że mężczyźni zwracają na kobiety uwagę w jakimś kontekście, że być może wszyscy ci panowie starali się dopasować moją osobę do swoich wyobrażeń o kobiecie idealnej... dla nich, że jeśli nie pojawia się ten kontekst, to po prostu babka ich nie interesuje, to najzwyczajniej kolejna osoba z życia codziennego, którą mija się w sklepie, na ulicy, w urzędzie. Że o cechach drugiej osoby zaczynamy myśleć dopiero wtedy, gdy coś w niej nas zainteresuje, a jeśli tak to staramy się ja dopasować do naszego świata. I że najprawdopodobniej pierwszy szukał nieco młodszej, drugi równolatki, a trzeci nieco starszej. Teoria ta wydała mi się trochę naciągania (chociaż paradoksalnie w odniesieniu do tego ostatniego miałaby sens z mojego punktu widzenia, jak wspominałam bestia była urocza...) więc dla własnego dobrego samopoczucia stwierdziłam, że w/w panowie cierpią na jakieś zaburzenia ostrości widzenia. Tak czy owak te sytuacje upewniły mnie w dwóch rzeczach- jakkolwiek mogę uważać się za kobietę wyzwoloną i świadomą samej siebie, to jednak nadal jestem kobietą z krwi i kości i pragnę by wskazówki zegara nie rzucały na mnie cienia oraz w tym, że chociaż gorąco pragnę aby fenomen godnego starzenia się była prawdą, to jednocześnie przesyłam gorące zapewnienia, że z dobrodziejstw przemysłu kosmetycznego korzystać będę z gorliwością ogromną aż do śmierci. Przecież zawsze warto mieć ubezpieczone i przody i tyły- tak na wszelki wypadek...



komentarze [10]

Witam >> wtorek, 4 stycznia 2005 20:07:14
Witam wszystkich
komentarze [2]