Peaches "I feel cream" >> środa, 16 września 2009 22:11:30
Gdybym się modliła, brzmiałoby to mniej więcej tak:
Panie Boże wiem, że generalnie jesteś bardzo zajęty, ale jeżeli możesz to tak ogólnie proszę Cię o pokójna świecie i żeby dzieci nie głodowały. A tak prywatnie to proszę o faceta, który poda rękę, zamiast przytrzymywać mi głowę pod wodą.
Z tych trzech życzeń to to ostatnie jest w sumie beznadziejne. Świadoma tego staram się nie zaprzątać mu głowy, bo i tak musi mieć na niej sporo. Nie potrzebuje mojego nieudanego pożycia do kompletu. Wystarczy mu terroryzm,globalizm, kryzys finansowy i ocieplenie klimatu. Zastanawiając się nad tym trochę głębiej, to Pan Bóg ma przekichane, każdy niby w niego wierzy, ale inaczej go nazywa, jedni na jego cześć modlą się do radia,inni do tacy, jeszcze inni w odpowiednią stronę świata. Feministki robią z niego kobietę, emeryci temat do polemiki
leniwymi popołudniami, kapłani zawód. W jego imieniu i na jego rzekome dobro toczono wojny i segregowano ludzkość jak odpadki w gospodarstwie domowym, na te do utylizacji i recyklingu. Dla niektórych stał się sensem, dla większości wymówką, nieliczni na nim zarabiają. Pan Bóg to taki celebryta, który ma najwięcej do powiedzenia więc pewnie z tego powodu milczy. Paparazzi całego świata szukają dowódów jego obecności to w przyrodzie, to w uczynkach,
to w dziele rąk ludzkich, ale przede wszystkim w cudach niewidach.
Biorąc to wszystko pod uwagę jedyne co mogę powiedzieć, to to, że każdy ma swojego Pana Boga w sobie. Wszyscy jesteśmy tylko przejawem własnego boga.
komentarze [2]